Kategorie: Wszystkie | lektury | lista bestsellerów
RSS
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
ostatnio przeczytane:
Neil Gaiman - Fragile Things (nierowne, jak to zbior opowiadan, ale pare bylo naprawde niezlych!)
Terry Pratchett - Prawda (dobra rzecz, czytalam pare lat temu w oryginale. PWC - spadek formy? pies Patrycjusza w pierwszych tomach byl przetlumaczony na Szczekacz, tu tlumacz zostawil imie oryginalne czyli Wuffles)
Andrzej Sapkowski Lux Perpetua (czasem mam wrazenie, ze trylogia husycka to przerost formy nad trescia. Ale za to jakiej formy!)
09:58, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 lipca 2007
Krolestwo Cieni
Przeczytalam Kingdom of Shadows Barbary Erskine. Ta autorka te chyba jeszcze nie doczekala sie tlumaczenia na polski. Bardzo ladne powiescidlo. Akcja dwupoziomowa - Clare Royland (swoja droga nieco wkurzajaca kobieta, brakuje jej "ikry", zeby walczyc o swoje!), glowna bohaterka zyjaca we wspolczesnej Anglii zapada w transy, w czasie ktorych poznaje dzieje swojej "przodkini" (?) Isobel, kochanki Roberta Bruce'a. Swietnie sie czyta, trzyma w napieciu jak nalezy, no i do tego Szkocja w okresie rebelii Wallace'a!
Kingdom of Shadows  Barbara Erskine's classic bestseller, the successor to Lady of Hay, at last available as a HarperCollins paperback. In a childless and unhappy marriage, Clare Royland is rich and beautiful -- but lonely. And fueling her feelings of isolation is a strange, growing fascination with an ancestress from the distant past. Troubled by haunting inexplicable dreams that terrify -- but also powerfully compel -- her, Clare is forced to look back through the centuries for answers. In 1306, Scotland is at war. Isobel, Countess of Buchan, faces fear and the prospect of untimely death as the fighting surrounds her. But passionate and headstrong, her trials escalate when she is persecuted for her part in crowning Robert the Bruce, her lover. Duncairn, Isobel's home and Clare's beloved heritage, becomes a battleground for passions that span the centuries. As husband Paul's recklessness threatens their security, Clare must fight to save Duncairn, and to save herself from the powers of Isobel...
19:23, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
ostatki...
Ostatnia nieprzeczytana "dorosla" polska ksiazka w moim angielskim domu byla - nomen omen - Ostatnie promienie Slonca GG Kaya... Kaya uwielbiam od pierwszego wydania Tigany - zreszta pisalam o tym wczesniej na przyklad tu.
Tym razem autor przenosi nas w czasy alternatywnego wczesnego sredniowiecza - na odpowiednik Wysp Brytyjskich. Na moje niefachowe oko to jakis IX wiek - czasy najazdow Wikingow i asymilacji Anglosasow po wczesniejszym wyparciu Celtow w trudniej dostepne rejony. Anglosasom odpowiadaja u Kaya Anglcynowie, Celtom (bardzo walijskim zreszta) - Cyngaelowie, a Wikingom - Erlingowie. Autor bardzo trafnie opisuje zderzenie trzech kultur w okresie umacniania sie religii Dzadyckiej (chrzescijanskiej).
Ksiazka napisana jest bardzo dobrze, czyta sie blyskawicznie i jak to zwykle w przypadku Kaya bywa - ciezko sie oderwac!
Do tego koloryt lokalny - postac krola Anglcynow, Aeldreda wzorowana jest na krolu Alfredzie, ktory (o ile dobrze pamietam) dlugi czas rzadzil w moim Somerset...

Ponizej info ze strony wydawcy ksiazki:

Nowa książka Guya Gavriela Kaya to powieść przenosząca czytelnika do północnych krain średniowiecznej Europy, w czasy Alfreda Wielkiego. Poznajemy wyspy Brytyjskie i Skandynawię w tym punkcie historii, kiedy o panowanie walczyli Wikingowie, Celtowie (ten ich odłam, który obecnie nazywamy Walijczykami) oraz Anglosasi (obecnie Anglicy). To czasy poprzedzające powstanie dworu Arturiańskiego i legendy św. Graala. Mroczny czas brutalnych walk o przeżycie, pogańskich wierzeń i średniowiecznych praktyk. Jak w historycznym tyglu, mieszają się wierzenia i praktyki trzech różnych kultur by w rezultacie dać podwaliny współczesnej Brytanii.
W Północy nie ma nic miękkiego czy jedwabistego. Ten świat rozbrzmiewa szczękiem broni i wrzaskami morskich najeźdźców, a życie jego mieszkańców stanowi dla nich takie samo wyzwanie , jak klimat i ziemie, które zajmują. Erlingowie (Wikingowie) z Vinmarku od dziesięcioleci przemierzają morza na okrętach o smoczych dziobach i najeżdżają ziemie Cyngaelów uosabiających Celtów oraz Anglycynów (Anglosasów) niosąc ogień i śmierć. Czasy się jednak zmieniają, nawet na północy, i w opowieści splecionej z przemocy, piękna i obecności bóstw i bogiń poszczególnych wierzeń, ścieżki życia mężczyzn i kobiet wszystkich trzech kultur łączą się w jedną drogę...
Powieść rozpoczyna się, kiedy młody Wiking Bern Thorkellson, ukarany za grzechy ojca, ucieka z rodzinnego domu ze skradzionym koniem i dołącza do morskiej wyprawy Jormsvików wyruszających na podbój wybrzeży wysp Brytyjskich. W tym czasie Alun ab Owyn, Książe Celtów przysięga Jormsvikom zemstę po tym, jak w brutalnym ataku zabili jego brata Dai. Dusza Dai przyłączyła się do królowej elfów i podąża za nią do świętego lasu. Aeldred, roztropny król Anglcynów, chociaż cały czas walczy z wewnętrznymi demonami, umacnia królestwo poprzez sojusze i dyplomację. Broni swojego królestwa przed najazdem Jomsvików pod przywództwem wnuka legendarnego bohatera Wikingów, Siggura Volgansona. A jego wyjątkowi synowie i córki kształtuja swoje własne pragnienia, i wszystko się komplikuje.
Zaś w dolinach i wśród wzgórz Cyngaelów, w których glosach brzmi muzyka, przemoc splata się z miłością, szczególnie gdy pojawiają się dziwne okręty, a podczas nocnego pościgu za wrogiem Alun ab Owyn dostrzega dziwne światła lśniące nad leśnymi stawami.

Ostatnie promienie słońca to powieść, która rozwija się dzięki decyzjom podejmowanym przez jej bohaterów. Autor w mistrzowski sposób ukazuje wagę i znaczenie jednostki w rozwoju historii. W przeciwieństwie do wielu innych pisarzy, Kay posiada wspaniałą umiejętność kierowania swoimi bohaterami. Każdy z nich odgrywa istotną rolę dla dalszego rozwoju akcji. W powieści nie występują żadne siły nadprzyrodzone, żaden bóg nie walczy ze złem. Postacie doświadczają skutków własnych czynów, zmagają się z własnym losem i sami kształtują swoją przyszłość.

Nieprzypadkowy jest tytuł powieści. Ostatnie promienie słońca to opowieść o schyłku pewnej epoki, kończącego się pewnego porządku i nastaniu nowej ery, nowej religii, nowych bogów. Początku Brytanii.

19:12, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 czerwca 2007
Elisabeth Chadwick
Chyba zupelnie w Polsce nieznana autorka, jedna z trojcy angielskich pisarek historycznych (dwie pozostale to Philippa Gregory i Barbara Erskine) . Tu jest bardzo popularna. Pozyczylam z biblioteki pierwsza lepsza o sredniowieczu.
The Marsh King's Daughter opowiada o dziejach Muriel, bekarcie corki wlasciciela tkalni. Znienawidzona przez ojczyma dziewczyna trafia do klasztoru sw Katarzyny, skad przy przy pierwszej nadarzajacej sie okazji ucieka. "Okazja" ta jest mlody szlachcic, Nicholas de Caen, wiezien krola Jana, jedyny, ktoremu sie udalo przezyc przeprawe przez zdradzieckie bagna - wraz z czescia skarbu krola... To dopiero poczatek przygody obojga bohaterow, ktorych sciezki przecinaja sie raz po raz...
Powiescidlo w sumie bardzo dla pan, ale tlo epoki ladnie nakreslone (lacznie z konfliktami w cechach tkaczy i handlarzy welna). Ksiazka bardzo mis ie podobala, ale szczerze mowiac nie wiem skad sie wzial tytul...
The Marsh King's Daughter 
Despite having signed the Magna Carta and made promises to mend his ways, there is still great dissatisfaction with King John's rule. Among the rebellious nobles is young Nicholas de Caen. While fighting John's troops, he is captured, but during the trip back to be questioned, the treacherous marshes cause trouble and Nicholas and King John's treasure are both lost. Nicholas is injured and ends up at a nunnery where he is nursed by Miriel of Wisbech. News of the lost treasure comes to them and the nuns realise the young man they are looking after probably knows something about this...

Much of Elizabeth Chadwick's research is carried out as a member of Regia Anglorum, this is an early medieval re-enactment society. Her writing in recent books has become much more accomplished. She now writes about the period with the convictions of her obvious knowledge of the subject and has also made a subtle change from writing what were in effect historical love stories (nothing wrong with that) to historical novels with a love interest.


This book is set in 13th century England. The country has been through a turbulent time the Lionheart a King who was virtually never seen by his subjects, either away at the crusades or in his lands across the channel is long dead but the ransom money raised by Richard's mother for his release from captivity has left his subjects much the poorer. The Lionheart's younger brother King John is coming to the end of a reign fraught with troubles, many of his barons and subjects unforgiving over John's attempts to usurp the throne while Richard was away. Amid all of this Nicholas de Caen, a knight injured fighting King John's troops is nursed back to health in a nunnery . . .

The author's style is slowly changing, to my way of thinking for the better, but what does remain constant is her knowledge of the period about which she writes and her ability to draw the reader into the story, until they could almost be there. This is a rare talent indeed.

21:44, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
Johnny Maxwell
Pisanie bloga - zle. A nawet bardzo zle... Lenistwo i wogole.
Przeczytalam dwie ksiazki z trylogii o Johnnym. Jak zwykle zaczelam od ostatniego. Czyli Johnny i Bomba. Pratchett stary, ale fajny.
Johnny jest angielskim nastolatkiem z rozbitej rodziny, mieszka glownie z dziadkiem w malej miejscowosci Blackbury. Podczas wojny centrum miasteczka zostalo zbombardowane przez Niemcow - bylo to najwazniejsze wydarzenie w jego historii. Johnny zna wydarzenie dokladnie, bo pracowal nad esejem na ten temat. Jako, ze chlopiec ma tendencje do wplatywania sie w rozne dziwne przygody, tym razem wedruje w czasie za pomoca niezwyklego wehikulu, wozka z supermarketu, wypelnionego plastikowymi workami a nalezacego do miejscowej lekko zwariowanej zebraczki, pani Tachyon.
Only You Can Save Mankind to z kolei pierwszy tom przygod Johnnego. Tym razem bohater grajac w gre komputerowa wchodzi w jej swiat i pomaga uciec z gry flocie Obcych, ktora ma dosyc walki i chce sie poddac...
Oba pomysly sa fajne, ksiazki sa co prawda skierowane do mlodziezy, ale Pratchetta czytac moze kazdy. Teraz musze jeszcze znalezc tom drugi...
21:06, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 maja 2007
tym razem po polsku...
Notka z Poltergeista, bo znow sie wkurzylam na moj bt internet i serwer gazety...

Obserwując polski rynek wydawniczy i tendencje na nim panujące, można odnieść wrażenie, że każdy twórca prezentujący sobą i swoją twórczością coś więcej aniżeli jednorazowy przebłysk geniuszu objawiony masom poprzez porywającą powieść, opowiadanie z zaskakującym zakończeniem czy celny w swych komentarzach felieton, wcześniej czy później zostanie zaproszony do uczestnictwa w projekcie, który zwie się antologią. Dostanie temat - mniej lub bardziej sprecyzowany - i napisze nań opowiadanie. To praktyka powszechna, dyktowana zarówno względami marketingowymi, jak i chęcią wypromowania nowych nazwisk. Znacznie rzadziej twórca ów zostaje poproszony o napisanie opowiadań, których tematem jest on sam. Poprzednie stwierdzenie nie jest do końca prawdą, gdyż najczęściej ilość materiału jest już wystarczająca, by złożyć cały zbiorek, ale który artysta nie skorzysta z okazji, by pokazać swoje najnowsze dziecko szerokiemu audytorium?

Po tak przydługim wstępie pora skupić się na meritum sprawy, czyli najnowszej antologii opowiadań autorstwa Mai Lidii Kossakowskiej. Więzy Krwi to zbiór o tyle ciekawy, gdyż zaczyna się od rzeczywistego debiutu autorki – opowiadania Mucha, opublikowanego swego czasu w Fenixie. Jest to przygnębiająca opowieść o człowieku, który rozwodząc się z żoną, traci kontakt z jedynym synem, a tytułowa mucha to zwiastun jeszcze większych nieszczęść, jakie wkrótce mają odwiedzić nieszczęsnego bohatera. Niniejszą historią Kossakowska udowadnia, że swoją karierę rozpoczęła z "wysokiego c" – Mucha jest świetna zarówno fabularnie, jak i warsztatowo. Dalej jest równie dobrze – Schizma, będąc opowieścią o ogólnogalaktycznym kulcie konsumpcji, stanowi idealny moim zdaniem wstęp do większej opowieści. Całość fabuły jest rozwojowa, gdyż autorka interesująco nakreśliła zależności między trzema największymi kultami handlu, a tytułowa schizma rodząca się tuż obok największej i najwspanialszej ze świątyń wprowadza niezbędny pierwiastek chaosu w chwiejną równowagę panującą między wyznaniami. Szkoda tylko, że samo opowiadanie jest takie krótkie.

Kolejno – Hekatomba. Opowieść o człowieku, który otrzymuje misję od samego Boga. W trakcie lektury zaczynamy jednak zastanawiać się nad rzeczywistym zleceniodawcą, gdy tylko dane nam jest poznać istotę samego zadania. Wybór, jaki dokonuje bohater na samym końcu daje do myślenia. To typowy konflikt tragiczny, gdzie każda z możliwości jest tak samo odrażająca i zła. Z kolei Diorama wydała mi się głęboko pesymistyczna w swym wydźwięku. Historia dwójki ludzi, których zły los zetknął ni to we śnie, ni na jawie. Jest to opowiadanie o wiecznym ludzkim niezadowoleniu oraz dążeniu ku szczęściu i wiedzy, które w ostatecznym rozrachunku okazuje się nie do zniesienia. Jesteśmy, jako ludzkość, niewdzięczni, chciwi, nadmiernie ciekawi, ale mimo wszystko kochani. Przeczytajcie Dioramę, choć na najbardziej poruszający fragment trzeba będzie zaczekać aż do ostatnich słów Szczura. Naprawdę polecam.

Na osobny akapit zasługuje piąte w kolejności Zwierciadło, będące w istocie mini powieścią. Tajemniczy Ród Luster i odwieczny konflikt między jego członkami. Całość przypomina nieco Wampira: Maskaradę, zarówno ze względu na ściśle hierarchiczną budowę Rodu, jak i na sposób włączania zwykłych ludzi w jego szeregi. Całość fabuły zbudowana jest wokół uczucia między śmiertelnie chorym Cornetem Cruxem, a śmiertelniczką o imieniu Koral. Kossakowska jednoznacznie pokazuje, że miłość i nienawiść różni bardzo niewiele, a zemsta napędzana po części obydwoma, jest najpotężniejszą z sił. Warto przebrnąć przez 150 stron, by poznać zakończenie.
Smutek - tytuł następnej historii - jest na pierwszy rzut oka nieco mylący. Bardzo mało będzie rozwodzenia się nad emocjami, sporo za to poczucia zagrożenia, umiejętnie budowanego przez autorkę. Całość jest całkowicie przesiąknięta ciężkim, "cthulhowskim" klimatem. Smutek, po niewielkich przeróbkach, nadaje się właściwie na scenariusz grozy do dowolnego systemu RPG. Z kolei następne w kolejności, tytułowe Więzy Krwi nieco mnie rozczarowały. Nie tyle fabularnie, czy językowo, lecz faktem, ze zostały już wcześniej opublikowane bodajże w antologii Demony. Sama opowieść nawiązuje stylistyką i klimatem do poprzedzającego ją Smutku. Dla mnie, znającego już tok wydarzeń i zakończenie, opowiadanie nie było atrakcyjne. Oczywiście nie robię z tego zarzutu - Więzy Krwi trzymają wysoki poziom. Na podobną przypadłość cierpi również Spokój Szarej Wody, opublikowane w antologii Małodobry. Pamiętam, że wówczas perypetie kata Ambrosiusa i kryminalna zagadka w Szarej Wodzie wciągnęły mnie całkowicie. Podobnie stało się i tym razem - opowiadanie jest napisane ze swadą, akcja poprowadzona sprawnie, a dla każdego kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się z jego treścią, będzie kawałkiem solidnej rozrywki.

Całość zamyka Szkarłatna fala, będąca wedle słów autorki trybutem dla samotnego, amerykańskiego porucznika armii amerykańskiej, który po katastrofie okrętu przez ponad miesiąc błąkał się po dżungli, aż do odnalezienia go przez sojuszników. Wersja wydarzeń przedstawiona w ...Fali wydaje się prawdopodobna, zważywszy na fakt, że samotny żołnierz przez miesiąc zadał Armii Japońskiej ciężkie straty. Jeden człowiek. Zakończenie nieco rozczarowuje - całość urywa się nagle niczym tysięczny odcinek telenoweli.

W ramach podsumowania wspomnieć muszę o wcale ładnej oprawie graficznej. Rogaty chochlik z okładki jest pierwszą zapowiedzią nastroju, jakim przesiąknięte są opowieści Kossakowskiej - jest mrocznie i przygnębiająco. Dodatkowo każde opowiadanie opatrzono osobną ilustracją, wykonaną w charakterystycznym dla Fabryki Słów stylu. W warstwie językowej całości również nic się nie da zarzucić. Mocne pięć w skali szkolnej - solidny zbiór ciekawych historii.

Ocena: 5 / 6
Tytuł: Więzy krwi
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Autor okładki: Piotr Cieśliński
Wydawca: Fabryka Słów
Miejsce wydania: Lublin
Data wydania: 13 lutego 2007
Liczba stron: 478
ISBN-10: 83-60505-05-5
ISBN-13: 978-83-60505-05-2
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wymiary: 125 x 195 mm
Seria: Bestsellery polskiej fantastyki
Cena: 29,99 zł
20:17, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
Jako, ze...
Sophie Kinsella podeszla mi przy poprzedniej lekturze, to tym razem wrzucilam do koszyka w bibliotece Undomestic Goddes tejze autorki. Historia urocza - oto wzieta prawniczka - pracoholiczka, dzielnie bioraca udzial w wyscigu szczurow - popelnia blad, ktory rujnuje jej dotychczasowa kariere i ucieka z Londynu. Trafia do rezydencji nowobogackiej pary w Wessex, a oni biora ja za kandydatke na pomoc domowa... Pomysl kapitalny, wykonanie rowniez - swietne lezakowe czytadlo, a ze zeszly tydzien sprzyjal leniuchowaniu, to przeczytalam je w ciagu trzech dni...
The Undomestic Goddess 
The story of a girl who needs to slow down. To find herself. To fall in love. And to discover what an iron is for...Samantha is a high-powered lawyer in London. She works all hours, has no home life, and cares only about getting a partnership. She thrives on the pressure and adrenalin. Until one day...she makes a mistake. A mistake so huge, it'll wreck her career. She walks right out of the office, gets on the first train she sees, and finds herself in the middle of nowhere. Asking for directions at a big, beautiful house, she is mistaken for the interviewee housekeeper and finds herself being offered the job. They have no idea they've hired a Cambridge-educated lawyer with an IQ of 158 - Samantha has no idea how to work the oven. Disaster ensues. It's chaos as Samantha battles with the washing machine...the ironing board...and attempts to cook a cordon bleu dinner. But gradually, she falls in love with her new life in a wholly unexpected way. Will her employers ever discover the truth? Will Samantha's old life ever catch up with her? And if it does...will she want it back?
19:37, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 kwietnia 2007
Becky Bloomwood


 
  



Shopaholic Ties the Knot

Zachcialo mi sie lektury lekkiej, latwej i nie obciazajacej zbytnio mozgownicy. Ksiazki o Becky spelniaja dokladnie wszystkie ww warunki. Przeczytalam szybciutko, akcja nawet dosc wciagajaca, glupota glownej bohaterki - porazajaca, ale lekturka sympatyczna, wiec nie zaluje... Czytalam zreszta jeden z kolejnych tomow, jeszcze w Polsce, wrazenia powinny gdzies na tym blogu wisiec. I na koniec tradycyjna notka z Amazona:

Rebecca Bloomwood has the dream job. She's a personal shopper, so is able to spend other people's money all day instead of her own. And she gets paid for doing it. The perfect job, the perfect man - gorgeous Luke Brandon - and now...the perfect wedding. Yes, Luke has proposed and wedding bells are in sight. No excuses are needed to start the shopping trip of all time. And Becky's parents are just assuming that the wedding will be at home - a marquee in the garden and Becky in her mum's wedding dress, which she's been saving specially for the occasion. But Luke's mother has very different ideas - a huge affair in New York in a forest glade setting - or perhaps a Venetian Ball, or a fin de siecle extravagance? Now Becky's getting confused. She doesn't want to say 'no' to anyone. The plans are going ahead, and soon it will be too late to turn back - from either wedding...

22:34, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 kwietnia 2007
Wrota

Powiększenie - Poltergeist

Przeczytalam. Fajne. Taka lektura na luzie. Bez zbytnego obciazania mozgownicy. Luzik.

Wklejam notke z poltergeista, bo mi sie nie chce pisac.

Kilka dni temu moja połowica poszła na zakupy do empiku, skąd przywlokła nową książkę Mileny Wójtowicz Wrota. Po Podatku nie spodziewałam się niczego rewelacyjnego, bo zapamiętałam drętwy styl i ledwie zarys atmosfery, humor, który choć ciekawy prosił się o dopracowanie i postaci drugoplanowe lepsze niż główna bohaterka. Mój luby jak zwykle pożarł książkę w ciągu kilku godzin i oddał mi ją, z błyskiem w oku, do przetrawienia.

To, co nastąpiło potem było jak najbardziej zabawne. Najpierw wzbudziłam zainteresowanie współpasażerów w autobusie linii 180, śmiejąc się prawie na głos przy lekturze Wrót o jak najbardziej nieprzyzwoitej porze (około godziny 7 rano). Następnie, przeraziłam swoimi chichotami starszą panią czekająca ze mną na przystanku. Biedna staruszka przesiadła się na inną ławeczkę posyłając mi podejrzliwe spojrzenia. A jakiś typek, który bezczelnie próbował mnie poderwać, kiedy czytałam książkę, został ostrym tonem napomniany, że "przecież czytam, więc niech się lepiej przymknie".

Oczywiście powodem mojego dobrego humoru i opryskliwości w stosunku do świata zewnętrznego była treść Wrót. Nie byle jaka, oczywiście. Świetny humor, wartka akcja, niespodziewane zwroty owej akcji i barwne, sprawnie wykreowane postaci to cechy, które zauważa się już na pierwszych stronach książki. Do tego wspaniale zbudowane dialogi i pomysłowe wykorzystanie bajkowych motywów. Opisy, niedługie i treściwe, dają świetny obraz przedstawianego świata. Dialogi, szczególnie Salianki z Gawarkiem, to istne perełki; są inteligentne i przesycone humorem w dobrym stylu oraz zaprawione wyraźnym aromatem ironiczno-sarkastycznym, bynajmniej niewymuszonym. Słowem, 509 stron dobrej literatury.

To, co odróżnia Wrota od Podatku to przede wszystkim warsztat. Widać, że pani Wójtowicz w krótkiej przerwie między jedną a drugą książką nie próżnowała. Jedyną, niekorzystną uwagą byłoby to, że po Podatku oczekiwałam naprawdę dobrego, zaskakującego zakończenia, ale trochę się zawiodłam. Żadnych większych niespodzianek nie było. Podobieństwa, mimo bardzo różnego poziomu obu książek, jednak są; przede wszystkim styl- bardzo lekki, bez dłużyzn oraz malownicze postaci. Poza tym, wrodzona pedanteria głównych bohaterek, wyraźnie widoczna proekologiczna postawa autorki oraz dość specyficzne podejście do spraw damsko-męskich. Jak dla mnie, styl autorki jest świeży, ciekawy i jak najbardziej godny uwagi a nawet pochwały. Uwielbiam taki rodzaj czytadeł. Tak, czytadeł. Bo choć Wrota napisane są w konwencji fantasy, to zaliczyłabym je do tej właśnie kategorii. Jest to jednak jedna z tych pozycji, po którą z chęcią sięgnę za jakiś czas raz jeszcze. Szczerze mówiąc, to nie mogę się doczekać, kiedy będę miała trochę więcej czasu i będę mogła przeczytać ją od dechy do dechy. W tej kwestii nasuwa mi się, słuszna jak myślę, uwaga, że jest to książka podobna do Ostatniego życzenia Sapkowskiego. I coś mi mówi, że jeżeli autorka nie przestanie ulepszać swoich umiejętności to bez trudu stanie się jednym z najbardziej poczytnych autorów polskiej fantasy.

Wrota - Milena Wójtowicz
Wrota we łbie.
Autor:
Beata 'teaver' Kwiecińska-Sobek
Redakcja: Wojciech 'Wojteq' Popek
19:16, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
THUD!
W ten oto sposob  nadrobilam wszelkie pratchettowe zaleglosci.  Thud  to kolejna  z powiesci o strazy miejskiej z Ankh-Morpork. Tym razem  jego  wysokosc komandor Vimes  musi zmierzyc sie z zagadka  Bitwy  w  Dolinie Koom, gdzie w zamierzchlej przeszlosci  walke stoczyly armie krasnoludow i trolli. Nie bede spojlerowac, ksiazka jest warta przeczytania i za kilka lat z pewnoscia siegne po polskie tlumaczenie (pod warunkiem, ze zrobi je PWC). Nie bede uzupelniac notatki o Wintersmith, bo serwer gazety zezarl mi ja juz ze trzy razy...
            





Thud!

Thud! is the 30th Discworld novel and is a novel of the Watch.

As Koom Valley Day approaches (commemorating a huge battle between the Trolls and the Dwarves), and a Dwarf is found dead in one of the mines underneath Ankh-Morpork, unrest is brewing among the denizens.

Fearing the next reenactment will happen in the streets of his city, Commander Sam Vimes and his constables investigate. He'll discover the customs and rites of the Dwarf community, and its secret society, giving the book a touch of Da Vinci Code.

Every day at 6 o'clock (sharp!) though, he has to go back home and read "Where's My Cow?" to his baby son. With all the right noises.

Once more, Pratchett manages to sew modern social concerns (here, cultural and racial differences, and tolerence) into a funny and witty fantasy. I wouldn't say it was one of my favourite, but it was good and made me chuckle a few times. I particularly enjoyed the Gooseberry's apparitions (Vimes's palm agenda), and the female characters (Sally, Angua, Tawneee) in general.

19:04, witch.abroad , lektury
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16